Turystyka górska

Szyndzielnia i Klimczok na zimowo

SOOVAutorzy 6 miesięcy temu
Szyndzielnia i Klimczok na zimowo

Kiedy w niedzielę rano podeszłam do termometru, ten wskazywał -25°C. Chyba oszalałam, żeby za chwilę opuścić ciepłe mieszkanie i pójść w góry z własnej, nieprzymuszonej woli. Potem jednak posłusznie ubrałam się na cebulkę i podreptałam na Szyndzielnię, a potem jeszcze na Klimczok. Ale od początku.

Zdobywanie Dębowca

Sam fakt, iż w góry poszliśmy, a przy wspomnianym mrozie ma to niemałe znaczenie, miał ukryty w sobie cel. Zamarzył mi się bowiem smakowity zimowy krajobraz drzew pokrytych śniegiem, kontrastujących z błękitem nieba. To właśnie z tym przekonaniem ruszam na Szyndzielnię, to dlatego wyściubiam nos najpierw z mieszkania, a potem z samochodu. Niestety nie od razu jest kolorowo i na początek wędrówki czeka mnie rozczarowanie. Drzewa są golutkie i bardziej przypominają paletę jesieni aniżeli zimy. Burcząc pod nosem, zdobywam Dębowiec i wciąż niepocieszona drepczę wyżej wśród tych gołych badyli.

Szyndzielnia

Szyndzielnia

Szlakiem czerwonym na Szyndzielnię

Nagle spostrzegamy czubek Szyndzielni lśniący na biało, więc czym prędzej przyspieszam kroku, by tam dotrzeć. Podążamy najpopularniejszym czerwonym szlakiem, który jest sowicie wydeptany i równomiernie ubity, co ma ogromne znaczenie. Wariant ten nie jest wymagający, a wysokość zdobywamy umiarkowanie. Po upływie 1 h 30 minut wreszcie wchodzimy w piętro zimy – srogiej, białej i bajkowej. Warunki na tej wysokości są iście wyborne: świerki, modrzewie i jodły zmieniły kolor na biały, a gołe badyle drzew liściastych są polukrowane szronem. Jesteśmy już niedaleko schroniska, ale ostatni kwadrans w kopnym śniegu wysysa z nas resztki pokładów energii. Pod schroniskiem spoglądamy na panoramę gór przeplataną smogiem, po czym wchodzimy do środka rozgrzać się i posilić.

Szyndzielnia i smog

Szyndzielnia i smog

Jak w Narnii

Po przerwie ruszamy w dalszą drogę. Najpierw kierujemy się na szczyt Szyndzielni szlakiem żółto-czerwonym, a odcinek wcale nie należy do przyjemnych. Szlak jest wszak przetarty i idzie się całkiem nieźle, ale wschodni wiatr duje jak oszalały, a ręce zaczynają marznąć nawet w rękawiczkach. Na wierzchołku znajdujemy się po 5 minutach, a tam czeka nas tunel niczym w krainie Narnii. Po jednej stronie lśnią iglaste świerki, a po drugiej liściaste gałęzie ozdobił mróz. Tutaj bariera z drzew skutecznie chroni nas przed wiatrem, w końcu idzie się przyjemnie, a niebawem rozgrzewa nas jeszcze słońce.

Szlak z Szyndzielni na Klimczok

Klimczok zdobyty

Na odcinku pomiędzy Szyndzielnią a Klimczokiem pojawia się coraz więcej wędrowców i aż nie do wiary, że tyle wariatów opuszcza domy w mróz.

Czy przy takich mrozach sprawdzi się kurtka Lake 22 Down Hooded? My już wiemy, a Ty?

Columbia Lake 22 Down Hooded Jacket – kurtka na każdą pogodę

Szlak żółto-czerwony niebawem się rozgałęzia i tak wariant czerwony odbija do schroniska, a żółty na szczyt. My wybieramy oczywiście drogę żółtą i finalnie na wierzchołek Klimczoka docieramy po 40 minutach. Tam czeka nas wyborna zima: jest biało, mroźnie, a widok na Beskid Mały, Śląski i Żywiecki całkiem wyraźny. Klimczok oferuje naprawdę ciekawą panoramę na Beskidy, a przy dobrej widoczności także Tatry.

Klimczok

Klimczok

By nie zamarznąć, niebawem zbieramy się do zejścia, które jest prawdziwą frajdą. Kolana nie bolą, buty toną w białym puchu i po chwili jesteśmy na Siodle pod Klimczokiem. Dzisiaj nie zmierzamy do schroniska, lecz skręcamy na szlak czerwony i wracamy do domu. Na powrót wybieramy ten sam szlak, idzie się dobrze, jest ciepło, a czas mija szybko. No może z wyjątkiem ostatniego odcinka Szyndzielnia-Dębowiec, kiedy zawsze się czeka na koniec, liczy się, że to ostatni zakręt, a ten nigdy nie jest ostatnim. W każdym razie z Klimczoka do samochodu docieramy w 1,5 godziny.

Jak w Narnii

Jak w Narnii

Ta mroźna wędrówka niesamowicie pozytywnie mnie nastroiła, zdecydowanie zahartowała, a zimowy warun – po prostu palce lizać! Było wybornie, a opisana wyżej trasa jest idealna dla wędrowców początkujących zimą. Przedeptane i ubite szlaki, fantastyczne widoki oraz schroniska po drodze, to aż zbyt wiele powodów, by ruszyć ku zimowej przygodzie.



Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych w Polityce prywatności.

Akceptuję